Pod Mocnym Aniolem


Pod Mocnym Aniołem przez Jerzy Pilch




English Title: The Mighty Angel
Autor: Jerzy Pilch
Wydawca: Świat Książki, Warszawa (2014)
Liczba Stron: 192
Jak długo zajęło mi, aby przeczytać: 4 dni
Gdzie dostałem tę książkę: Matras
ISBN: 978-83-7943-008-6

Jak Ćma do Płomienia

Premiera filmu jednego z ciekawszych polskich reżyserów Wojtka Smarzowskiego Pod Mocnym Aniołem według książki Pilcha była dla mnie sporym przeżyciem. Głównie dlatego, że Smarzowski dla potrzeb filmu pozmieniał niektóre wątki odnośnie książki, i chciałem skonfrontować swoje odczucia czytając właśnie książkę Jerzego Pilcha. Premiera filmu zbiegła się z kolejnym wydaniem tej książki—tym razem jako wydanie “filmowe.”

Ulubiona Piątka

Moja propozycja pięciu najlepszych cytatów z tej ksiażki są:

5. “Trzeba było jak najprędzej skończyć ze świadomą literaturą wiecznych wątpliwości i wybrać niezachwiane, nieprzytomne życie.” (str.43)

4. “…choć skądinąd wiadomo że życie w ogólności to jest dożywocie.” (str.81)

3. “Byłem tak nieskończenie pusty i wydrążony, że tylko nieskończona nicość mogła mnie wypełnić.” (str.85)

2. “Na każdym kroku, na każdym kroku te wykańczające paradoksy… A rzeczy są proste, nawet kwestia wolnej woli jest prosta.” (str.100)

…i mój osobisty najlepszy cytat nr 1 to…

1. “Potrzeba mi zdrowia i wszystkiego dobrego, spokoju świętego, biegłości pióra, lekkości serca.” (str.104)

Rozmowa z Czytelnikiem

Kiedy ja czytam, ja piszę i kiedy ja piszę ja czytam. Tutaj są niektóre moje wrażenia, które pisałem, kiedy czytałem tą książkę:

“Czytając wpadam w ten narkotyczny pijany trans bohatera. Nie udaje mi się nie myśleć o swoim własnym życiu, mojej historii z alkoholem, obojętnie czy w sposób pośredni czy bezpośredni. I zastanawiam się, dlaczego użyłem tutaj słowa bohater, bo przecież z niego żaden bohater. Lubię Pilcha, znam jego książki i trudno jest mi o nimi pisać jako o zwykłym alkoholiku, bo pisze on przecież o sobie. Tak wygląda większość alkoholików, czyli zwodniczo. Wiem, że alkoholikiem może być każdy z nas, i profesor i lekarz i karmiąca matka i tramwajarz. Wiem, bo znam ich wszystkich. Otrzymują od społeczeństwa szacunek i podziw, a niejednokrotnie nie wiemy że są zwykłymi alkoholikami, którzy po powrocie do swojej własnej rodziny sieją lęk, strach i terror. Wiem, bo byłem członkiem takiej rodziny. Mój kontrabasista/ojciec, oodziwiany przez przyjaciół przynosił do domu terror, o czym nie mieli pojęcia jego wspaniali przyjaciele. Mimo, że pili z nim i jedni z nich potrafili powiedzieć dosyć, a inni, podobnie jak mój ojciec, staczali się na dno pod ukryciem nocy. Dzieci alkoholików nie mają się gdzie ukryć. Spędzają dni w lęku, a często bezsenne noce we łzach. I jakże często są bite i poniewierane. I chociaż ci fałszywi ‘bohaterowie’ nie znajdują się jeszcze w rynsztoku, ukrywając się pod swoimi tytułami, nie zasługują ani na szacunek ani na osłonę od pogardy. Wiem, że książka Pilcha jest bestselerem, ale na kolejnych jest stronach trudno mi znaleźć szacunek do jego człowieczeństwa, a może jestem w błędzie, może użył mrocznej strony swojego człowieczeństwa, aby ostrzec innych przed swoim losem. Zobaczymy…”

“Jak mu się udaje przeżyć, ciągle zapijając się na umór, lądując ciągle na oddziale odwykowym, wśród innych deliryków? Nie znam odpowiedzi, chociaż wielokrotnie zadawałem sobie to pytanie w swoim życiu. Czytając zastanawiam się ponownie czy ten rodzaj upodlenia jest chorobą czy zwykłym tchórzostwem przed wzięciem odpowiedzialności za swoje życie. A może sam musiałbym być alkoholikiem aby to zrozumieć. Wybieram więc drogę pytań a nie doświadczeń. I wcale nie jest mi łatwiej.

“Nie chcę myśleć o swoim życiu, wybieram na kolejnych stronach książki myślenie filozoficzne. I zastanawiam się co powoduje, że swojego sensu bycia alkoholik szuka za pomocą alkoholu upijając się do nieprzytomności? Co go ratuje przed ostateczną zagładą? Jak może on egzystować w świecie w sposób nieprzytomny? A może to jest właśnie sposób, aby radzić sobie z własnym lękiem i bólem. I znów zastanawiam się czy alkoholik ma prawo do lęku i bólu. Widzę go jako egoistę, który sieje terror wśród tych, których powinien ochraniać poprzez własny wybór.

“On nie uczestniczy w tym świecie świadomie. Upija się do nieprzytomności, szukając zapomnienia a może odnajdując sensu swojego istnienia. Chcę zrozumieć istotę uzależnienia od alkoholu; czemu tak wielu on pochłania i czemu tak niewielu może się z niego wyzwolić. Czekam na dalszą jego opowieść i w dalszym ciągu nie chcę się z nią identyfikować.”

“Moje myśli krążą pomiędzy stronami tej książki a moim dzieciństwem, którego nie chce pamiętać, i nie chcę więcej się z nim utożsamiać. Kiedy wydostałem się z domu rodzinnego postanowiłem rozstać z bólem mojego dzieciństwa na zawsze. Czy potrafię to zrobić przy czytaniu tej książki; jeszcze nie wiem, ale wiem, że każde dziecko alkoholika czytając tą recenzję doskonale mnie rozumie. Nie jest to dla mnie łatwa lektura i wymaga dużo siły woli aby ją kontynuować. Aby uniknąć konfrontacji z własną przeszłością próbuję pozostać przy pytaniach z nadzieją, że może znajdę odpowiedzi których dotąd nie znalazłem. Czemu niektóre osoby są tak podatne na działanie alkoholu, że żyć bez niego nie mogą?

“Czy jest sprawa naszego DNA, braku silnej woli, czy też zwykłego tchórzostwa przed życiem? Sam przechodziłem przez swoje własne piekło. Czy jestem lepszy, czy gorszy od innych? Nie wiem. Pamiętam, że też próbowałem alkoholu jako drogi. Nie było w tym nic złego, bo przecież dzieci alkoholików często sami zostają alkoholikami. Kiedy mnie się zdarzało upić dosyć nieprzytomnie—pamiętam również to jak następnego dnia czułem się jakbym był ciężko chory, chory psychicznie i fizycznie… Mimo nie tylko fizycznego ale i moralnego kaca, próbowałem na nowo. Nigdy nie udało mi się zapić tego, przed czym próbowałem uciec. Ci, z którymi piłem, byli obrzydliwi, a przynajmniej tak ich wtedy spostrzegałem. A przecież to byli ci sami przyjaciele, za którymi poszedł bym w ogień. Tak naprawdę to nie wiedziałem dlaczego piję. Czy dla ich towarzystwa, czy po to aby zapomnieć o własnych problemach, których w czasie rozwodu małem wiele. Nie wiem, czy widziałem własną obrzydliwość i nie byłem w stanie jej sprostać, czy miałem Anioła, który mnie chronił, czy też miałem wystarczająco silną wolę aby powiedzieć nie. Zobaczymy czy znajdę odpowiedź u Pilcha.”

“Na kolejnych stronach książki nasz bohater ciągle szuka ukojenia w alkoholu, ciągle jest samotny i żyje dzięki temu, że może się napić. Zastanawiam się, czy tak jest naprawdę, czy to są tylko jego usprawiedliwienia. Zasatanawiam się również czy to jest moje rozgoryczenie i niechęć do alkoholików, czy brak mi dla nich tego, aby być wspaniałomyśnym. Ale wspaniałomyśnym do czego? Moja wspaniałomyśność jest po stronie ich ofiar. Ze słowem alkoholik kojarzy mi się wyłącznie zło i nie wiem czy potrafię nazwać alkoholizm chorobą. Czy wydatki społeczeństwa na leczenie alkoholików usprawiedliwiają nazywanie tego chorobą, jeżeli sami do takiego stanu się doprowadzają poprzez każdy kolejny kieliszek. Nie chcę osądzać alkoholików bo być może zbyt wiele tragedii dotknęło mnie z ich ręki i być może nie potrafię być obiektywny. Chorobą jest coś co przychodzi do nas bez naszego udziału a nie poprzez naszą własną wolę, lub jej brak. Próbuję widzieć Pilcha—głównego bohatera—jako własnego ojca i użyć mojej sympatii do niego aby nie był on w moich oczach zwykłym alkoholikiem. Jedyne co mi się udaję, to coraz większa niechęć do niego, a jego książkę odczytuję jako próbę szukania zrozumienia u czytelnika. I znów jestem w konflikcie z samym sobą. To byłoby zbyt proste, autor musi mieć jakiś inny cel, którego jeszcze nie rozumiem. Postanawiam być cierpliwy.”

“Wiele w tym piciu jest rozpaczy, niemożności poradzenia sobie w życiu ze wszystkim i ze wszystkimi. Wszyscy pijący bohaterowie tej książki, wszyscy alkoholicy są podobni do siebie. A co z całą resztą? Czy my, nie alkoholicy, mamy łatwiejsze życie? Czy u alkoholika jest to wybór czy choroba? Byłoby mi dużo łatwiej gdybym potrafił alkoholizm zaakceptować jako chorobę. Alkoholizm ciągle widzę jako zwykłe uzależnienie i jako za takie ciągle winię moich rodziców. A może to zwykła karma i nie mam prawa nikogo winić, bo oni byli zwykłymi oprawcami a ja ofiarą i na te role zgodziliśmy się na poziomie Duszy przychodząc tutaj. Z takim myśleniem jest mi lżej bo to wszystko już jest poza mną, ale ta lekkość jest zwodnicza, kiedy myślę o innych dzieciach, które obecnie są ofiarami alkoholików. Nie potrafię na kolejnych stronach książki nie zadawać sobie tego pytania; czy istnieje jakakolwiek miłość która skłoniła by mnie do złączenia się z alkoholikiem. I wydaje mi się, że tylko ktoś, kto nigdy nie doświadczył alkoholizmu może sobie zadawać takie pytanie. A jednak wiele ofiar alkoholizmu zostają także alkoholikami i łączą się z innymi alkoholikami. Jeżeli jest to choroba, to czy alkoholicy mają prawo mieć dzieci?

“Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili.” ~Edmund Burke.

“Może brzmi to absurdalnie, ale los dzieci alkoholików nie jest absurdalny. Te dzieci potrzebują ochrony a o nich często się zapomina.”

“Gdy alkoholicy tworzą uzasadnienia dla swojego picia, wówczas tworzą teorie za pomocą których szukają usprawiedliwień dla swojego nałogu. Żadnej odpowiedzialności alkoholik nie chce brać na siebie, chociaż pamiętam jako dziecko, kiedy to picie właśnie niszczyło moje życie i życie innych. Kiedy cała moja rodzina cierpiała, bo tatuś przepił całą wypłatę i nie było na jedzenie. Kiedy to alkohol otwierał w bliskich mi alkoholikach te demony, które powodowały agresję i przemoc na najbliższych. Poprzez długie lata, kiedy już nie byłem dzieckiem, sygnał radiowozu czy karetki pogotowia był powodem odnawiania się moich lęków z dzieciństwa.

“Ciągle chce wiedzieć co powoduje uzależnienie człowieka od alkoholu. Nasz bohater czyli autor książki nie daje tej odpowiedzi. On sam jest samotny, nie ma dzieci, żony go opuściły więc z jakimi demonami ma on walczyć? Czy alkoholik żyje już tylko po to, aby się napić i zapomnieć? Żeby znieczulić się tak dostatecznie aby być nieprzytomnym i zapomnieć o bożym świecie? Więc dlaczego jest tak wielu samotnych, bezdzietnych osób, których również opuściły żony i kochanki, stracili pracę, majątek a jednak nie popadają w alkoholizm. Szukają innych dróg, mniej lub bardziej skutecznie. Co dzieli tych ludzi, autor ciągle nie odpowiada ale za to daje wiele usprawiedliwień.”

“Staram się zrozumieć narratora i zarazem głównego bohatera tej książki. Alkohol jest dla niego również wybawieniem przed lękiem i kruchością egzystencji tutaj. Poprzez alkohol żyje i cokolwiek czuje, a przynamniej próbuje nas o tym przekonać. Pilch jest osobą niezwykle inteligentną i w książce zawija się w kokon swojego egzystencjalno-filozoficznego podejścia do życia i alkoholu jako daru dziedzicznego, czyli choroby genetycznej. Mnie to jakoś nie przekonuje. Być może poprzez własne doświadczenia nie jestem obiektywny. Bohater tej książki próbuje mnie przekonać, że alkohol przywraca mu krążenie krwi, daje siłę a zarazem niszczy. Czuję czasami ten sam lęk i poczucie bezsilności, który paraliżuje mnie od środka, które powoduje chęć ucieczki z tego świata, i ogólną niemoc o której on pisze. Czuję lęk czy poradzę sobie z tym wszystkim. Z tym wszystkim co czasami potrafi być przytłaczające i ciężkie. A jednak nigdy nie szukam odpowiedzi w alkoholu. Wiem, że moja siła jest w świadomości, możności wyrażania uczuć, dzielenia się z tym co najlepsze z innymi. Kochania i troszczenia się o najbliższych. To mi daje siłę. Kiedy troszczymy się o innych, przestajemy być egoistami i to pozwala nam uniknąć nałogu. Kiedy wpadamy w nałóg, próbujemy nazywać to chorobą bo współczesny świat jest bardzo wyrozumiały wobec nałogów. Wiem, że gdybym pił tak jak nasz bohater, bezpowrotnie zatracił bym siebie i swoją duszę. Moje patrzenie i odczuwanie świata też uległo by zmianie—nawet gdybym później starał się być trzeźwy. Moja osobowość i moje ja na zawsze byłyby przesiąknięte alkoholem. Swoją prawdę o sobie bym zgubił a na innych patrzył bym przez pryzmat swojego uzależnienia.”

“Książka kończy się dobrze bo nasz bohater porzuca alkohol dla kobiety i dla miłości. Moje doświadczenia nie pozwalają mi temu wierzyć. Nie znamy następnego rozdziału tej książki, bo autor dalej jej nie napisał i nie wiemy co dalej przeżył. I to jest cechą każdego filmu i każdego romansu z tak zwanym happy end.

“Nie jest istotne czy ja wierzę autorowi czy nie. Nie jest nawet istotne czy autor pozostanie trzeźwy. Martwi mnie los kobiety, która ryzykuje z nim swoje życie, bo mocno wierzę w to że on powróci do alkoholizmu. Bo takie są moje doświadczenia życiowe i znam ciąg dalszy takich historii.

“Książkę czyta się bardzo dobrze i polecam ją—jak również polecam film o tym samym tytule, ponieważ autor daje nam bardzo uczciwy obraz alkoholizmu, a romans?

“No cóż, każda książka potrzebuje zakończenia, które daje nadzieje, nawet, jeśli ono jest nierealne. Alkoholizm bez wątpienia jest chorobą społeczną i to społeczeństwo a nie jednostka musi sobie z nią radzić i tutaj ukłony dla autora, który poruszył całą Polskę bo już nie możemy być obojętni i czekać aż alkoholik sobie sam z tym poradzi. Nie jest to temat łatwy. Czy oddziały odwykowe działają i do jakiego stopnia dowiesz się z książki, którą mimo moich osobistych rozczarowań gorąco polecam.”

Książki o podobnej tematyce…




4 Comments

  1. Michał says:

    Jestem podważeniem filmu! Świetnie przedstawione polskie realia. Nie wiedziałem że jest to film nakręcony na podstawie książki – muszę przeczytać.

    Bezpieczny transport kontenerów na terenie Europy.

  2. Kaśka says:

    Film obejrzałem, dawno nie oglądam tak dobrego polskiego filmu.
    Nie wiedziałam że jest książka więc koniecznie muszę ją przeczytać.

  3. Dawid says:

    Film był po prostu.. nieziemski. Jeśli książka jest taka sama to czas uderzyć po nią do ksiegarni.

  4. Książki wprawdzie nie czytałem ale oglądałem film króry ponoć jest wierną adaptacją kisążki i musze szczerze powiedzieć że był to jeden z najcięższych filmów jakie widziałem w tym roku

Leave a Reply to Rafał z xboxinfo